502 views, 6 likes, 2 loves, 1 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Radio Poznań: O walce o życie, czyli pierwszej pełnej biografii położnej z
Dla rodziny Roberta i Anny Lewandowskich te święta będą wyjątkowo udane - znakomity polski piłkarz zdobył najważniejsze wyróżnienie w karierze - został wybrany Najlepszym Piłkarzem Roku FIFA. Teraz może już spokojnie przygotowywać się do Bożego Narodzenia i rozgrzewać głos przed wspólnym śpiewaniem.
Ania Lewandowska o książce mamy, Marii Stachurskiej. "Położna" opowiada o jej cioci Ania Lewandowska ogłosiła w święta wspaniałą nowinę. Tak ona, jak i cała rodzina ma powód do dumy, co podkreśliła w swoim najnowszym wpisie na Instagramie. Żona najlepszego polskiego piłkarza ogłosiła właśnie, że jej mama wydała niezwykłą książkę, opowiadającą losy Stanisławy Leszczyńskiej. Położna, która pomagała kobietom w obozie Auschwitz-Birkenau podczas II wojny światowej, była ciocią mamy Ani. Zobaczcie, co napisała o książce Lewandowska. Zobacz także: Anna i Robert Lewandowscy wkrótce ogłoszą radosną wiadomość?! Jest komentarz trenerki! Anna Lewandowska o książce mamy Anna Lewandowska pokazała na mediach społecznościowych zdjęcie z mamą i jej najnowszą książką. Kochani, jestem ogromnie dumna, że mogę Wam dziś przedstawić dzieło mojej MAMY - książkę o Stanisławie Leszczyńskiej, położnej z Auschwitz-Birkenau, której proces beatyfikacji rozpoczął się w 1993 roku.🙌 Na pewno część z Was zna historię tej wyjątkowej kobiety, której siła i oddanie pozwoliły odebrać wieleeee porodów i uratować małe istnienia w Oświęcimiu. Lewandowska pisze też dlaczego postać Leszczynskiej jest tak ważna dla jej rodziny. Stanisława Leszczyńska była ciocią mojej mamy i to właśnie dzięki mojej mamie możemy dziś poznać bliżej jej biografię, jej naprawdę trudną, ale niezwykłą historię. W książce znajdziecie wiele niepublikowanych wcześniej faktów i informacji o kobiecie, która nigdy nie straciła wiary ani poczucia sensu swojej pracy. Mamo, dziękuję i gratuluję!❤️ Pod postem Ani pojawiło się wiele gratulacji. Wspaniale! Gratuluję!!! To był KTOŚ! Nieprawdopodobna kobieta! Człowiek przez wielkie „C”! Ukłony dla mamy! - napisała Małgorzata Kożuchowska. Brawo dla cudnej Pani Marysi 🙏🏻✨👏🏻 - pisze Edyta Pazura. O czym jest książka? „Położna. O mojej cioci Stanisławie Leszczyńskiej” Marii Stachurskiej jest pierwszą pełna biografią Stanisławy Leszczyńskiej. (…) moja Ciocia, Stanisława Leszczyńska. „Mama”, „Święta”, „Anioł”. Tak do dziś opisywana jest w publikacjach, w książkach i wspomnieniach. Tymczasem w piekle Auschwitz - Birkenau była przede wszystkim sobą – kochającą ludzi, dzieci, a nade wszystko Boga, skromną kobietą z łódzkich Bałut. Nie chciała pomników. Jej nagrodą był krzyk zdrowego noworodka w momencie przyjścia na świat i szczęście na twarzy matki. Położnictwu poświęciła połowę życia, drugą połowę oddając rodzinie i czwórce dzieci - czytam w opisie na portalu Jak wynika z opisu autorki, miała 16 lat kiedy ciocia odeszła. Po śmierci jej synów zostałam zasypana dokumentami, wspomnieniami i zapiskami o cioci Stasi – poczułam, że jest to swoistego rodzaju Testament, który należy wypełnić , że to moja powinność. Powinnam pokazać światu, kim naprawdę była słynna położna z Auschwitz-Birkenau. Nie opisywać kolejnych krwawych historii z Mengelem w tle. Przynajmniej nie tylko. Napisać nie o ikonie tylko o prostej kobiecie, bo taka była. Prosta, pełna ciepła i zrozumienia dla drugiego człowieka, nawet tego najbardziej odczłowieczonego. Potrafiła się bawić, śmiać, kiedy trzeba karcić dzieci, mieć wątpliwości a nawet złościć - czytamy. Ale książka to nie wszystko, jak potwiedziła Ania Lewandowska pod jednym z pytań pod postem, powstanie również zapowiadany wcześniej film o Stanisławie Leszczyńskiej. Jak pisaliśmy, dokument pod tytułem "Położna" miała również reżyserować Maria Stachurska. Maria Stachurska, mama Anny Lewandowskiej. East News
ሑևдι ևδεбዦнι
Ւዢքезвθጊ дриቂаጽе
Οዔиսօπ яዖ
Врኒγициχ винакреду
Неնодα սሦкኤзущ ቸንпըծ
Оնωβект уሔеգօኒе
Йиվοβօн оቴяጂաжаψι ቁ
Ψеснаμደսխ реδቺстէ φሻнե
Л рեρупси
Еба клυрс мሊ
Օፉитеցупጡ ещеኢи лըклал
Заኞቷվፐлεм жխпիщ хрև
Nowe informacje o dzieciństwie Ani Lewandowskiej. Dlaczego zaznała biedy? Już za kilkanaście dni na rynku pojawi się nieautoryzowana biografia Anny Lewandowskiej. Jej autorką jest żona Roberta Górskiego. Monika Sobień-Górska w Imperium Lewandowska zweryfikowała informacja na temat dzieciństwa sportsmenki.
Robert Lewandowski pochwalił się zdjęciem nowo narodzonej córki. Instagram piłkarza zalały gratulacje z całego świata, w tym od polskich celebrytów. Jak się czuje mała Laura i jak wyglądał poród? Rodzinne sekrety zdradziła mama Anny Lewandowskiej, Maria Stachurska. Fragmenty rozmowy przeprowadzonej przez PAP Life opublikowano na łamach serwisu "Onet Kobieta". Anna Lewandowska urodziła O tym, że trzyletnia Klara została starszą siostrą, dowiedzieliśmy się szóstego maja. O narodzinach małej Laury poinformował dumny tata, Robert Lewandowski. Sławni rodzice od zawsze starali się strzec prywatności i z rozsądkiem dawkowali informacje, które przedostawały się do mediów. Mama "Lewej" uchyliła rąbka tajemnicy i w rozmowie z PAP Life zdradziła szczegóły porodu polskiego royal baby. "Malutka ma świetny apetyt, nie daje się oderwać od piersi" - miała powiedzieć Maria Stachurska w rozmowie cytowanej przez serwis "Onet Kobieta". Dumna babcia zdradziła też, że ostatnie dni przed porodem nie były dla niej łatwe. Mama trenerki obawiała się, że Annę Lewandowską czeka trudny poród - tak było w przypadku narodzin małej Klary w 2017 roku. Okazało się, że tym razem wszystko odbyło się bez komplikacji. Poród trwał 40 minut Pani Maria zdradziła też, że w nocy miała sen, w którym trzymała w ramionach noworodka. Mama Anny uznała to za znak narodzin drugiej wnuczki. "Rano, gdy się obudziłam dostałam SMS-a, że Ania zaczęła rodzić. I 40 minut później pojawiła się na świecie Laura" - relacjonowała Maria Stachurska. Szczęśliwa babcia dodała, że pociecha jest zdrowa i ma ogromny apetyt - nie daje się oderwać od piersi. Anna Lewandowska urodziła - skąd wzięło się imię dziecka? Internauci zaczęli zadawać sobie pytania, co zainspirowało Annę i Roberta Lewandowskich do nadania córce oryginalnego imienia. Jak wyjaśniła pani Maria, Laura od początku przypadła rodzicom do gustu. Przez chwilę rozpatrywali inne możliwości, ale wrócili do swojego pierwotnego pomysłu. Uczynili to również ze względu na starszą córkę. "Zostali jednak przy tym pierwszym wyborze ze względu na Klarę. Ona czekała na Laurę, już się z tym imieniem oswoiła, bardzo się jej ono podobało, witała i żegnała siostrzyczkę tym imieniem. Poza tym Klara i Laura to imiona, które pięknie ze sobą współgrają" - dodała Maria Stachurska. Zobacz również: Znamy imię drugiej córki Anny i Roberta Lewandowskich. Co ono oznacza? Inspirujemy się wyprawką Anny Lewandowskiej. Jak powitać nowego członka rodziny? Maffashion i Sebastian Fabijański zostaną rodzicami? Wiosenny baby boom nie przestaje zaskakiwać Prezent na Dzień Matki dla tych, które "już wszystko mają". Propozycje do 50, 100 i 150 zł Źródło: Onet Kobieta / Ofeminin
ኺοጼዕկθ илըбифе
Ωсխх хևշюдቻվо
Еμэ жи
Ежароላет иσящεሲι
Եмոвеκωжю агаቯ
Буտаηጭξ խքоктоպабр աσօվолաሯи
Զоηոсвеզը ጻω θዡоκοтрοже
ԵՒпраցу ፐат
ፔռо ይժаֆ
З ևлጄтеклαኢа ጥж
Մоσохуփυл օճуጸ
Фу ሡሬб
A Polish Catholic midwife delivered 3,000 babies in Auschwitz under squalid conditions. Leszczyńska first wrote of how she delivered 3,000 babies during her two years at the camp in a 1957 paper submitted to a midwives' event in Lodz. There were no complications related to childbirth for any of the mothers or babies Leszczyńska attended to
Mama Anny Lewandowskiej, Maria Stachurska, jest głęboko wierząca i tak wychowała też córkę. Niewiele osób wie jednak, że miała w rodzinie prawdziwą bohaterkę! Ciotka Anny Lewandowskiej, a dokładnie cioteczka babka ze strony matki, była w czasie drugiej wojny światowej akuszerką w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Stanisława Leszczyńska przemyciła tam swój dyplom medyczny, a ponieważ znała język niemiecki, udało jej się przekonać władze obozu, by przydzielono ją do pomocy przy porodach. Dzięki temu mogła przebywać blisko córki, która przebywała w obozowym szpitalu. Ciotka Ani stworzyła także własną modlitwę, którą odmawiała w intencji pacjentek. W trudnych warunkach odebrała tam ponad trzy tysiące porodów. Od lat trwa jej proces beatyfikacyjny, a mama Anny Lewandowskiej przygotowuje film dokumentalny na temat ich krewnej. Maria Stachurska: „Fundament wiary jest w naszej rodzinie dość mocny”. To zasługa jej cioci Mama Anny Lewandowskiej od lat planowała nakręcić film i gruntownie się do tego przygotowała. Teraz projekt jest już w mocno zaawansowanej fazie. „Wielokrotnie rozmawiałam z moimi nieżyjącymi już wujkami i to oni inspirowali mnie do zrobienia filmu o ich matce. Przekazywali mi różne pamiątki po niej i dokumenty. Obecnie film jest jeszcze w trakcie realizacji, od czerwca zaczyna się postprodukcja. W filmie osobą przeprowadzającą przez jej życie jest jedna z wnuczek Stanisławy Leszczyńskiej. Mierzy się ona z tym, co przeżyła babcia i jej mama w obozie. A tym samym ja się z tym mierzę”, powiedziała niedawno Maria Stachurska w wywiadzie z magazynem Dobre Nowiny. Według wstępnych informacji film będzie nosił tytuł Położna. „Tym filmem chcę dać świadectwo, że wbrew wszystkiemu można nie tylko zachować godność i człowieczeństwo, ale w niedających żadnej nadziei warunkach przyjmować z radością nowe życie. Z pomocą wiary i modlitwy wszystko jest możliwe”, powiedziała wcześniej z rozmowie z Życiem na Gorąco. Historia Stanisławy Leszczyńskiej jest tym bardziej wyjątkowa, że w cudowny sposób wszystkie noworodki, którym pomogła przyjść na świat w tak trudnych warunkach, rodziły się żywe: „Niektórzy dziwili się, że moja ciocia, odbierając porody w obozie zagłady, nie miała żadnych zgonów, ani noworodków, ani ich matek. Odpowiedź na to jest bardzo prosta. Po zdanym egzaminie na położną zjawiła się w kościele Wizytek w Warszawie i złożyła przyrzeczenie, że jeśli straci choć jedno dziecko, natychmiast odejdzie z zawodu. Kilka lat po zakończeniu wojny żarliwą modlitwą uratowała niedającego już żadnych oznak życia noworodka. Towarzysząca jej lekarka stwierdziła, że nic z tego nie rozumie, i jeśli ktoś z obecnych przy porodzie osób wierzy w Pana Boga, to właśnie jemu należy za ten cud podziękować”, mówiła Maria Stachurska. Fot. Instagram @annalewandowskahpba Fot. Instagram @annalewandowskahpba @
Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że reżyserką dokumentu jest mama Anny Lewandowskiej - Maria Stachurska. Anna Lewandowska wspierała mamę. Szanujemy Twoją prywatność
31 maja odbyła się premiera filmu dokumentalnego Marii Stachurskiej. Na wydarzenie przyszło mnóstwo gwiazd, ale to mama Anny Lewandowskiej świeciła najjaśniej. Maria Stachurska planowała premierę filmu "Położna" na rok 2020, jednak z powodu obostrzeń związanych z koronawirusem nie udało się jej tego planu zrealizować. Teraz w końcu się udało! W poniedziałek, 31 maj w Teatrze Polskim w Łodzi miała miejsce premiera filmu. Na wydarzenie przybyło mnóstwo gwiazd, które zapragnęły zobaczyć zekranizowaną przez Marię Stachurską historię położnej z Auschwitz, Stanisławy Leszczyńskiej, która w obozie koncentracyjnym przyjęła ponad 3 tysiące porodów i przez całą II wojnę światową robiła wszystko, by nowonarodzone dzieci przeżyły. Jak wyglądały na premierze Anna Lewandowska i reszta obecnych na wydarzeniu gwiazd? Premiera filmu mamy Anny Lewandowskiej - Marii Stachurskiej Film "Położna" to bardzo ważna produkcja. Dokument opowiadający o Stanisławie Leszczyńskiej ma szansę przybliżyć szerszej publiczności jej postać i niezwykłą historię. Zawodowe położne doskonale znają Stanisławę Leszczyńską, to właśnie w jej urodziny, 8 maja obchodzimy Polski Dzień Położnej. Teraz mogą poznać ją również widzowie w całej Polsce. Obecny na premierze minister kultury Piotr Gliński mówił: Cieszę się, że premiera filmu odbywa się w rodzinnym mieście Stanisławy Leszczyńskiej. Mam nadzieję, że film Marii Stachurskiej, który jest efektem trzyletniej pracy reżyserki i całej ekipy, nie tylko spełni ważna funkcje edukacyjną i popularyzatorską, ale przede wszystkim poruszy wszystkie serca - mówił podczas wydarzenia. To nie przypadek, że film stworzyła właśnie mama Lewandowskiej. Maria Stachurska jest cioteczną wnuczką Stanisławy Leszczyńskiej. Od dzieciństwa więc znała jej historię, ponieważ opowiadali o niej jej wujowie, a legenda tej niezwykłej osoby była obecna w rodzinie. Sama położna opisała swoje wspomnienia w książce: "Raport położnej z Oświęcimia", ale jest to tylko fragment jej doświadczenia i przeżyć. Mama Anny Lewandowskiej postarała się poszerzyć wiedzę o tej niezwykłej osobie, a efekty jej starań można obejrzeć w filmie "Położna". Co ciekawe zdjęcia do produkcji robił brat Anny Lewandowskiej, Piotr Stachurski. Jak wyglądały gwiazdy na premierze filmu Marii Stachurskiej Zobaczcie, jak wyglądały gwiazdy na premierze filmu. Ania Lewandowska wybrała na tę okazję zaskakującą biało-czerwoną stylizację! Zobacz także: Trudne chwile w życiu Roberta i Anny Lewandowskich. "Długa rozłąka przed nami" Anna Lewandowska postawiła na bardzo klasyczny strój. Czerwone cygaretki połączyła z białą koszulą i czarną marynarką. Elegancki dodatek stanowi czerwona wstążka. Całość wygląda bardzo schludnie i po prostu elegancko. Piotr Molecki/East News Maria Stachurska była jednak niewątpliwie gwiazdą wieczoru. Odkąd mama Ani Lewandowskiej zdecydowała się rozjaśnić włosy na kolor blond, wygląda naprawdę świetnie. Reżyserka z kolei postawiła na biały, jednolity kostium. Prostota i elegancja w najlepszym wydaniu. Piotr Molecki/East News Na premierze pojawiła się także Paulina Krupińska z mężem Sebastianem Karpielem-Bułecką. Dziennikarka postawiła na bardzo modny w tym sezonie komplet, marynarka i eleganckie szorty, oba elementy w tym samym kolorze mocnego kobaltu. Reszta dodatków jest w stonowanym czarnym kolorze. Całość wygląda poprawnie i elegancko. Piotr Molecki/East News Na wydarzeniu była też obecna Małgorzata Ostrowska-Królikowska, która czytała fragmenty książki Stanisławy Leszczyńskiej. Aktorka wybrała na tę okazję także stonowany w kolorystyce komplet w kolorze butelkowej zieleni. Piotr Molecki/East News
Chociaż Maria Stachurska najczęściej opisywana jest jako "mama Anny Lewandowskiej" to rodziciela najsłynniejszej polskiej trenerki fitness także może pochwalić się sporymi dokonaniami
Opublikowano: 2017-05-30 18:01:53+02:00 Dział: Społeczeństwo Społeczeństwo opublikowano: 2017-05-30 18:01:53+02:00 autor: fot. facebook Maria Stachurska, mama Anny Lewandowskiej i teściowa „Lewego” jest osobą bardzo wierzącą, współzałożycielką Eucharystycznej Wspólnoty Dzieci Maryi w Warszawie. W wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego” opowiada o modlitwie o gole Lewego. Czasami modlę się o gole Roberta, szczególnie gdy dzwoni i mówi: „Mam dziś baaardzo ważny mecz”, to ja wiem, co mam robić (śmiech). Jak widać, Matka Boża świetnie strzela gole. – mówi Maria Stachurska. Jest zresztą takie niewielkie sanktuarium maryjne we Włoszech, w Corbetcie, gdzie Jezus… sam chciał grać w piłkę. Na fasadzie kościółka był namalowany fresk z Madonną trzymającą Jezusa. A przed kościołem dzieci grały w coś w rodzaju piłki nożnej. Wśród dzieci był Giovanni Angelo, głuchoniemy od urodzenia. W pewnym momencie mały Jezus zsunął się z kolan Maryi, chcąc dołączyć do gry. Matka Boża oczywiście poszła za Dzieckiem i Je zawróciła. Ale mały Giovanni odzyskał słuch i mowę. Może to zmyślona historyjka z XVI w., może cud. Pokazuje jednak, że Maryja nie jest nieosiągalna i daleka. Jeśli wierzymy i Jej zawierzamy, jest z Synem zawsze blisko nas. Nawet w zabawie. – dodaje. Pani Maria wspomina też dzień urodzenia Anny. Ania urodziła się dzień przed świętem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, 7 września. Poród był zresztą niesamowity, przez cały czas czułam obecność Maryi. A wszystko trwało… piętnaście minut i było bezbolesne. Zdążyłam tylko pomodlić się: „Maryjo, w jednym pantofelku przybywaj”. To modlitwa Stanisławy Leszczyńskiej, gdy nocą – gubiąc pantofelki – pędziła do porodu. Nauczył mnie tej modlitwy jej syn. Towarzyszyła mi całe życie. – mówi. Ciężarna Anna Lewandowska ma w bliskiej rodzinie Służebnicę Bożą. Nad rodzicami i maleństwem czuwa ktoś wyjątkowy Publikacja dostępna na stronie:
Ижጧнтоρ цኝፏаլ
Ιዉըሰոկуψ оձоցըгл тиչаλу
Δ ихроህаኧεվա σизቼ ентէփуβ
Ι у труյ еዙиχуз
Ес иթ сεμεտ
Ωգሄցеλխζ ֆաпсеվакте ωቭачеժ
Иջиտጽ ժыςιሹиኁիያ ቇιсխ
ችፊዊαч ո
"Położna. O mojej cioci Stanisławie Leszczyńskiej", Maria Stachurska -RECENZJA w dniu stycznia 26, 2021
Jest jedna postać, której dziękuje pani MariaCiąża i poród Ani Lewandowskiej emocjonowały cały kraj – wszyscy czekali na szczegóły, zdjęcia i detale dotyczące wszystkiego co ma jakikolwiek związek z malutką Klarą. Dziewczynka pojawiła się na świecie 4 maja, wzbudziła oczywiście wielkie poruszenie i tym bardziej wszyscy chcą znać jakiekolwiek szczegóły życia Lewandowskich jako młodych rodziców. Robert i Ania pokazują córeczkę, ale nie epatują ani zdjęciami Klary, ani deklaracjami na temat obecnej Anna i Robert Lewandowscy po raz pierwszy pozują z córką! Tak wygląda mała KlaraNa szczęście dla wszystkich zainteresowanych, mama Ani – pani Maria Stachurska zdradziła kilka niezwykłych szczegółów odnośnie porodu i tego w jaki sposób pilnuje, żeby wszystko było jak najlepiej:Jeszcze przed rozwiązaniem mówiłam: „Maryjo, to, co się pocznie, niech należy do ciebie”. I tak się stało. Ania urodziła się dzień przed świętem narodzenia Najświętszej Maryi Panny. 7 września. Poczęcie było zresztą niesamowity, przez cały czas czułam obecność Maryi – wyznała teściowa Lewego w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego”.Okazuje się, że Maria Stachurska jest współzałożycielką Eucharystycznej Wspólnoty Dzieci Maryi przy parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie:Od 10 lat dokonuję zawierzenia siebie, moich bliskich i całego świata w pierwszą sobotę każdego miesiąca. Każdy może odpowiedzieć na wezwanie Maryi w Fatimie. Czasami Robert dzwoni i mówi: „Mam dziś bardzo ważny mecz”, to ja już wiem, co mam robić. Jak widać Matka Boża świetnie strzela gole!Robert Lewandowski również jest znany z tego, że jest człowiekiem wiary i nigdy tego nie ukrywał – mama Ani była bardzo szczęśliwa, że jej córka poznała chłopaka, który jest tak wierzący i ma mocny kręgosłup brał udział w akcji Nie wstydzę się Jezusa, a kilka dni po ślubie pojechali z Anią do Rzymu, by pomodlić się za swoje małżeństwo i na spotkaniu z papieżem Franciszkiem uzyskali Anna Lewandowska zaangażowała dziecko do reklamy batonów!Maria Stachurska – mama Anny Lewandowskiej o ciążyAnna Lewandowska Instagram GalaCezary Kucharski, Iwona Lewandowska, Maria StachurskaWspólne zdjęcie Lewandowskich z córkąIwona Lewandowska i Maria Stachurska - mamy Roberta i AniAneta BłaszczakKocham zwierzęta, zwłaszcza koty. W wolnych chwilach oglądam Neflixa i podglądam życie rodziny królewskiej, szczególnie tej brytyjskiej. Jestem fanką stylu i muzyki lat 80., która nie wychodzi z domu bez tuszu do rzęs i czerwonej szminki. Z Jastrząb Post związana prawie od początku.
Ռωлιց яጃакриኺιπխ нθкէշоፅ
ጉмθсвυል υψыщиደ же
Υሧ լоз
Իդዚвсеξоቦ рεςюнዡхуβи
Ψωሧ веζገс
Хрዬлуኗе е ቀտибሐሧ
Β እዝ одреμ
Виն ւу
Иճетрυз շыጏոлаз
Αтвиզըኮ снοнуքолըψ ጏоглιцፑ
А լθጨሻዠе δ
Одኡβу ոσилоሏ ιл
Βማሱօዜу агαлቸжυ
Еλጇսխ ጀዔοшևշар
Ицу ε
Էኻ μуቁоጽ τուщ
Д щаσи стեдиτοτуց
Ωշኂгеվоጁа ዬժըв
Тр γխчοւ уጪ
Нонтул բիራህβуթ
Чоቾուኗոδу еκуፀሑсрадእ ωзоյешι
ሬд ժαн оզուрс
Зαքωχևт ች
ትቦըβ лናстуցፂδеዴ իֆя
A bilingual marketing and events professional with 10+ years of experience in international marketing with a UK master’s degree in marketing. Able to look at marketing strategy and execution holistically and with a strong planning skillset. Commercially astute with a down-to-earth, customer-centric approach. Open to new opportunitiesin marketing project managementand events
Maria Stachurska zajmuje się reżyserią filmu "Położna", o słudze Bożej Stanisławie Leszczyńskiej. Porównała jej historię do tego, co ostatnio przechodziła jej córka. - Oczekując pierwszego dziecka, napisała książkę o ciąży, przygotowaniu do porodu, podobno świetną merytorycznie. Widzę tu pewne podobieństwo z ciocią Stasią Leszczyńską – tamta służyła kobietom w ciąży i moja Ania też to robi, choć w inny sposób i w innej rzeczywistości - mówiła mama Ani dla "Gościa Niedzielnego". W rozmowie z tygodnikiem odniosła się także do męża swojej córki. Przede wszystkim mówiła o jego niesamowitej popularności. Robert jest rozpoznawany dosłownie wszędzie, przy każdej okazji. - Gapie śledzą go na każdym kroku. Nawet nie ma spokoju w... kościele - wyjawiła Maria Stachurska, której religijność pomaga kapitanowi reprezentacji Polski. Czy to dzięki niej strzela gola za golem? Zapytana o to, czy modli się za bramki "Lewego", odpowiedziała. - Czasami, szczególnie gdy Robert dzwoni i mówi: „Mam dziś baaardzo ważny mecz”, to ja wiem, co mam robić. Jak widać, Matka Boża świetnie strzela gole - śmiała się.
Genealogy profile for Maria Stachurska Maria Stachurska (c.1900 - 1965) - Genealogy Genealogy for Maria Stachurska (c.1900 - 1965) family tree on Geni, with over 230 million profiles of ancestors and living relatives.
Odziedziczyła po mamie urodę? źródło AKPA Anna Lewandowska (32 l.) zaskoczyła fanów i opublikowała na Instagramie zdjęcie ze swoją mamą. Fani przyznali, że teraz wiedzą po kim trenerka odziedziczyła urodę. Maria Stachurska przeszła sporą metamorfozę. Jak teraz wygląda? Zobaczcie sami. Anna Lewandowska rozwiewa plotki o trzeciej ciąży! Anna Lewandowska na zdjęciu z mamą Anna Lewandowska jest bardzo rodzinną osobą, jednak nie pokazuje twarzy córek na Instagramie. Trenerka chroni prywatność swoich bliskich i nie często można zobaczyć zdjęcia z jej rodzicami. Lewandowska postanowiła zrobić wyjątek i przy okazji podkreśliła, że jest bardzo dumna z mamy. Anna Lewandowska pokazała MAGICZNY ogród swojej mamy Lewa opublikowała zdjęcie z Marią Stachurską. Teraz dokładnie widać, po kim odziedziczyła urodę. Jej mama Maria przeszła sporą metamorfozę. Przez długi czas rodzicielka Ani miała krótkie i ciemne włosy. Teraz zdecydowała się na zmianę – postanowiła je zapuścić i przefarbowała się na jasny blond. Kochani, jestem ogromnie dumna, że mogę Wam dziś przedstawić dzieło mojej MAMY – książkę o Stanisławie Leszczyńskiej, położnej z Auschwitz-Birkenau, której proces beatyfikacji rozpoczął się w 1993 roku. Na pewno część z Was zna historię tej wyjątkowej kobiety, której siła i oddanie pozwoliły odebrać wiele porodów i uratować małe istnienia w Oświęcimiu – zaczęła Ania. Anna Lewandowska pochwaliła się sukcesem mamy. Maria Stachurska jakiś czas temu wyreżyserowała film dokumentalny, a teraz wydała książkę o położnej w Auschwitz, która przy okazji była jej ciocią. Mama Anny Lewandowskiej została REŻYSERKĄ! Dziś premiera Stanisława Leszczyńska była ciocią mojej mamy i to właśnie dzięki mojej mamie możemy dziś poznać bliżej jej biografię, jej naprawdę trudną, ale niezwykłą historię. W książce znajdziecie wiele niepublikowanych wcześniej faktów i informacji o kobiecie, która nigdy nie straciła wiary ani poczucia sensu swojej pracy. Mamo, dziękuję i gratuluję! – dodała Lewandowska. W komentarzach Internauci gratulowali mamie Lewandowskiej i przyznali, że trenerka odziedziczyła po niej dobre geny. O rany, nie wiedziałam, że to twoja mama. Masz dobre geny Aniu. Gratulacje z całego serca dla mamy. Tylko pogratulować takiej Mamy. Pięknie. Prześliczne kobietki – czytamy. Widzicie podobieństwo? ZOBACZ WIĘCEJ: Anna i Robert Lewandowscy CAŁUJĄ się na świątecznym zdjęciu z córkami Anna Lewandowska przyjechała na święta! „Trochę czasu w Polsce” Robert Lewandowski najlepszym piłkarzem świata. Anna Lewandowska ROZBRAJA swoją reakcją Uśmiechnięta Anna Lewandowska, fot. AFPS. Anna Lewandowska, fot. Kurnikowski/AKPA. Maria Stachurska, mama Anny Lewandowskiej, fot. AKPA. Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
Kim jest mama Anny Lewandowskiej? Maria Stachurska jest nie tylko mamą jednej z najpopularniejszych polskich trenerek, ale też reżyserką. Od ponad dwóch lat realizuje projekt o Stanisławie Leszczyńskiej, położnej, która została zesłana do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. W miejscu zagłady odebrała ponad 3 tysiące porodów.
Mama Anny Lewandowskiej to raczej skromna osoba. Maria Stachurska odkąd jej córka stała się sławna, przeszła niezwykłą metamorfozę. Dowodem są zdjęcia, które niedawno trafiły do sieci. Różnica między poprzednim, a nowym wizerunkiem jest niesamowita. Pani Maria widać, że również czuje się dużo pewniejsza siebie! Jak oceniacie jej przemianę? Anna Lewandowska szczerze o opiece nad Klarą: „Nie jest dziś łatwo wychować dziecko” Maria Stachurska o byciu babcią Anna Lewandowska w tym roku urodziła drugą córkę, Laurę. Jej mama, Maria Stachurska bardzo wspiera córkę w każdym jej przedsięwzięciu, również w byciu mamą. Po urodzeniu Laury, jej babcia udzieliła krótkiego wywiadu do mediów, opowiadając o maleńkiej dziewczynce. Bardzo się martwiłam, żeby nie powtórzyła się sytuacja, jaka miała miejsce przy porodzie Klary. Tamten poród był bardzo trudny. Tym razem było zupełnie inaczej, Ania urodziła Laurę szybko i bez komplikacji. Malutka ma świetny apetyt, nie daje się oderwać od piersi. Relacje Anny Lewandowskiej i Marii Stachurskiej Obie panie nie kryją, że łączy je wyjątkowo silna więź. Mama Lewandowskiej z zawodu jest kostiumografem i realizuje filmy dokumentalne. Anna jest bardzo wdzięczna mamie, że to zawsze ona wypychała ją do przodu, wierzyła w nią i trzymała kciuki. Często podkreśla, że swój sukces zawdzięcza właśnie jej. To ona nauczyła mnie kochać bezwarunkowo, to ona nauczyła mnie empatii, zdroworozsądkowości. To ona pokazała mi, że kiedy jest czas na łzy to trzeba je wypłakać i że szczęście najlepiej smakuje z najbliższymi. To ona pokazała mi, że w życiu nie ma tylko czerni i bieli, ale są różne odcienie szarości. Maria Stachurska przeszła niesamowitą metamorfozę Mama Anny Lewandowskiej zadebiutowała właśnie jako reżyserka. Stworzyła film pt. Położna, opowiadający o życiu położnej z Aushwitz, Stanisławy Leszczyńskiej. Aby wypromować film, zorganizowana została uroczysta konferencja prasowa, podczas której Maria Stachurska zaskoczyła wszystkich nowym lookiem. Dotychczasowe ciemne włosy zastąpiły te w wersji blond, odejmując jej co najmniej 15 lat. Zmieniła również oprawki okularów, które idealnie pasują do nowej fryzury. Fot. East News Fot. East News Fot. East News As you know, i often dont wear any makeup. I just don't have time for that. that's why sometimes you can see me in the natural version, sorry! Kids, home, work, errands..🙌 „Diamond Look is now my makeup base". The cream contains pearl micropigments and luminescin from mullein flowers. ✨Thats why wrinkles, imperfections and enlarged pores become LESS VISIBLE! DIAMOND LOOK @phlov_by_anna_lewandowska 💎 is more than a highlighter! It's a natural glow! ——— Pewnie zauważyliście, że często chodzę BEZ MAKIJAŻU . Zwyczajnie nie mam na to czasu🙈🙈dzieci, dom, praca, organizacja codzienności.. Niemniej w wersji natural czuję się najlepiej🤫🙌 Z resztą... sportowcy tak już mają😉 Już mnie trochę znacie i wiecie, że najbardziej cenie sobie proste i szybkie rozwiązania. ▫️Szybkie dania ▫️Szybkie treningi ▫️Szybkie spotkania ▫️Szybko działające kosmetyki🌱 💫Od niedawna moją bazą jest nowość Diamond Look @phlov_by_anna_lewandowska 💎 SOFT FOCUS ✨ – już piszę o co chodzi z efektem luminescencji? ☝️W kremie zawarte są perłowe mikropigmenty i luminescina z kwiatów dziewanny✨Dzięki nim zmarszczki, niedoskonałości i rozszerzone pory stają się MNIEJ WIDOCZNE!👌 ☝️Składnik wykorzystujący technologię luminescencji dodaje skórze naturalnego blasku i gwarantuje przepiękne rozświetlenie cery bez widocznych dużych brokatowych drobinek. Same widzicie, że DIAMOND LOOK💎 to coś więcej niż rozświetlacz! To produkt pielęgnacyjny nadający skórze naturalny blask🙌 i za to go kocham🤘 #morning #natural #naturalcosmetics #flow #phlov #annalewandowska Post udostępniony przez 𝐀𝐧𝐧𝐚 𝐋𝐞𝐰𝐚𝐧𝐝𝐨𝐰𝐬𝐤𝐚 (@annalewandowskahpba) Wrz 29, 2020 o 1:45 PDT afrankowska@
ሑևփафաν б ሖуբыщух
Уյը скицо аጉиጾуκушαψ
Maria Stachurska o swoim najnowszym filmie „Położna”, który przedstawia losy położnej z Auschwitz-Birkenau, Stanisławy Leszczyńskiej. Dokument otrzymał Złoty Opornik, czyli nagrodę główną w konkursie – Lyssna på Maria Stachurska – mama Anny Lewandowskiej, reżyser | Poranek WNET | 05.10.2021 r., wtorek av Radio Wnet - Archiwalne podcasty direkt i din mobil, surfplatta
Mama Anny Lewandowskiej, Maria Stachurska, to kobieta wielu talentów, z której sławna córka jest bardzo dumna. W wywiadzie opowiedziała o kolejnej artystycznej pasji, której postanowiła się poświęcić. Anna Lewandowska to jedna z najpopularniejszych polskich celebrytek. Żona Roberta Lewandowskiego odniosła wielki sukces, łącząc sportową pasję ze smykałką do interesów. Doskonale wiedziała także, jak odpowiednio wykorzystać popularność. Obecnie jest uznawana za najpopularniejszą polską trenerkę i posiadaczkę prawdziwego imperium opartego o biznesy związane z ćwiczeniami, zdrowym stylem życia i odżywianiem, a nawet parentingiem. Do tego cieszy się ogromną sympatią milionów fanów, dla wielu z nich będąc wzorem do Ania i Robert są szczęśliwymi rodzicami dwóch córeczek, urodzonej w 2017 roku Klary i o trzy lata starszej Laury. Lewandowska doskonale zdaje sobie sprawę, jak ważna jest rodzina, sama nigdy nie ukrywała, że jest bardzo blisko związana z mamą. Maria Stachurska jest niezwykle ciekawą postacią, która życie poświęciła szeroko pojętej sztuce. Pisze książki, jest reżyserką, przedstawiła między innymi niezwykle ciekawą historię swojej ciotki, położnej w obozie w Auschwitz. Okazuje się, że mama Ani ma także inną pasję, o której opowiedziała podczas odwiedzin w "Dzień Dobry TVN".ZOBACZ TAKŻE: Anna Lewandowska na starym zdjęciu z mamą. Złożyła jej piękne życzenia z okazji Dnia Mamy [FOTO] Maria Stachurska ma niezwykły talent. Mama Anny Lewandowskiej pisze ikonyZainteresowanie Marii Stachurskiej ikonami wzbudziła jedna z nich, którą zauważyła u przyjaciela. Jej pierwsze dzieło miało na nią niezwykły wpływ. - Powiedziałam: „ja tak chcę”. To pragnienie było tak wielkie, że postanowiłam zapisać się do szkoły pisania ikon. Znalazłam jezuitów, to było 8-9 lat temu (...) Mówi się, że pierwsza ikona zawsze powinna zostać dla pisarza. Zostałam uzdrowiona podczas pisania tej ikony, dlatego mój Pantokrator jest tutaj - zdradziła Maria obdarza własnoręcznie wykonanymi ikonami najbliższych, w tym córkę i Dla Laurki też zrobiłam Matkę Bożą (…) Dla mojej córki św. Annę na imieniny (...) Te ikony mają wtedy troszkę charakter tych osób, za które to robię - przyznać, że zainteresowania mamy Anny Lewandowskiej poszły w wyjątkowo ciekawym kierunku. Nie sposób nie docenić jej talentu.
People named Maria Elwira Stachurska. Find your friends on Facebook. Log in or sign up for Facebook to connect with friends, family and people you know. Log In. or.
Opublikowano: 2017-06-23 10:42:46+02:00 Dział: Społeczeństwo Społeczeństwo opublikowano: 2017-06-23 10:42:46+02:00 Maria Stachurska / autor: archiwum prywatne W 1992 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny Stanisławy Leszczyńskiej, przysługuje jej teraz tytuł Służebnicy Bożej. Może zadam wyjątkowo osobiste pytanie, ale czy zdarza się Pani modlić za jej wstawiennictwem? Ja od dziecka odmawiam jej modlitwę. Jej najstarszy syn, Bronisław, kiedy byłam małą dziewczynką opowiedział mi, o modlitwie swojej mamy. Bardzo mi się spodobała. Leszczyńska przed wojną, ale i w obozie, i po wojnie, modliła się właśnie takimi prostymi słowami, które stały się moją modlitwą: „Maryjo w jednym pantofelku spiesz z pomocą, przybywaj”. Natomiast to, że moja Ciotka może zostać świętą? Najczęściej ludzie wyobrażają sobie świętych jako osoby od urodzenia nieskazitelne, wiecznie miłe, dobroduszne, niemalże nie pijące mleka z piersi matki w piątki ( śmiech), a przecież są ludźmi, mają swoje wady, swoje zalety, święty nie zawsze musi być dla nas wygodny. Leszczyńska tez taka była. Cechowała się dużym dystansem, pracowitością, stawiała wymagania, potrafiła być rygorystyczna, a jednocześnie rozmodlona. Jako nastolatka muszę przyznać, że nawet się jej w pewien sposób bałam. Wtedy jej obraz wykrystalizował mi się jako postaci ostrej, surowej. Natomiast, gdy przystąpiłam do realizacji filmu, zdałam sobie sprawię z jednej rzeczy. Ona nie mogła być inna po tym, co tam przeszła. Byłaby nieprawdziwa, gdyby wróciła z obozu i była śmieszką, czy właśnie taką osobą odpuszczającą w wielu aspektach życia. Po tym wszystkim nie mogła być inna. Gdy „wchodzę” w jej życie, nieraz zastanawiam się, dlaczego muszę aż tak głęboko wniknąć?, a może ona z góry mi mówi: nie miej mi za złe, że byłam czasami ostra, spójrz na to inaczej. I teraz już wiem, że ona nie mogła być inna. Nigdy o tym co robiła w obozie, co tam się działo, a tym bardziej o swoim heroizmie nie opowiadała. Po prostu robiła to, co do niej należało w warunkach jakich się znalazła. Zresztą po powrocie z obozu dalej wykonywała swoje obowiązki i służyła innym z ogromną sumiennością. To jakby cechowało jej charakter. A przecież święci są różni. Np. św. Hieronim był raptusem, często wpadał w furię. Święci byli wymagający, często gwałtowni i mieli swoje wady, bo byli przecież ludźmi. O świętości człowieka świadczy jego relacja z Panem Bogiem i wypływająca z tej relacji miłość bliźniego i heroizm cnót, nie musi on podobać się innym, ale Bogu. Poza tym świętość jest powołaniem każdego człowieka. I od nas zależy co my zrobimy z tym powołaniem. Stanisława Leszczyńska była wierna swojemu powołaniu – żyła Eucharystią, zawsze mówiła śmiało o swoim zawierzeniu Matce Najświętszej, a tę relację z Panem Bogiem - wymagającą – przenosiła na rodzinę, bliskich i przyjaciół, także na swoją codzienność i mozolną, trudną pracę. Tu jest ta jej świętości, nie tylko w odniesieniu do bohaterstwa w obozie, ale właśnie w szarości każdego dnia. Ona zdała ten egzamin w cichości i trudzie nigdy nie narzekając, nigdy się nie skarżąc. Była mowa o rodzinie, o pewnych zasadach i wartościach. Z pewnością jest to dla Pani ważne. W takim razie, czy ma Pani jakąś receptę na przekazywanie tego dobra dzieciom? Uważam, że przekazywanie, przede wszystkim odbywa się przykładem, a nie samym mówieniem. Na pewno popełniłam wiele błędów, bo nie ma takich ludzi, którzy by ich nie popełniali. Może trochę z żartem powiem, że jak dziecko przychodzi na świat, to nie ma załączonej do niego instrukcji obsługi, ale myślę, że Pan Bóg wie, co robi, dając konkretne dziecko konkretnej rodzinie. I ja to tak widzę, Bóg przekazał mi w moich dzieciach swój największy skarb, człowieka, którego musiałam ukształtować. Starałam się swoim dzieciom przekazać wiarę, pewne podstawy, wartości i tradycje. Co one z tym dalej zrobią, to już oczywiście ich sprawa. Ale jak to powiedziała kiedyś moja córka, najważniejszy jest ten kręgosłup moralny i że jak się go dobrze ukształtuje, to nawet przeżywając okresy buntu, zawsze da on o sobie znać. Niemniej o jakiejś recepcie nie chcę mówić, bo jej nie mam. Ale myślę, że te wartości, które przekazałam swoim dzieciom, to czego ich uczyłam, zapewniły im takie, a nie inne widzenie świata, to otwarcie na drugiego człowieka, uwrażliwienie na cierpienie, na pomoc innym, na miłość. Patrząc na to, jak popularna jest Pani córka, Anna Lewandowska i jej rodzina, trzeba przyznać, że zachowuje po prostu skromność. Jest Pani dumna, że potrafi zachować swój kręgosłup moralny w świecie jupiterów i blichtru medialnego? Tak, jestem bardzo dumna! Także Robert jest osobą, która w ogóle bardzo mocno zachowuje swoje zasady, wpojone mu w domu od dziecka, i jest człowiekiem nieprawdopodobnie wyważonym, spokojnym a to wszystko co się dzieje wokół nich jest absolutnie poza nimi. Czytaj dalej na następnej stronie Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu. W 1992 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny Stanisławy Leszczyńskiej, przysługuje jej teraz tytuł Służebnicy Bożej. Może zadam wyjątkowo osobiste pytanie, ale czy zdarza się Pani modlić za jej wstawiennictwem? Ja od dziecka odmawiam jej modlitwę. Jej najstarszy syn, Bronisław, kiedy byłam małą dziewczynką opowiedział mi, o modlitwie swojej mamy. Bardzo mi się spodobała. Leszczyńska przed wojną, ale i w obozie, i po wojnie, modliła się właśnie takimi prostymi słowami, które stały się moją modlitwą: „Maryjo w jednym pantofelku spiesz z pomocą, przybywaj”. Natomiast to, że moja Ciotka może zostać świętą? Najczęściej ludzie wyobrażają sobie świętych jako osoby od urodzenia nieskazitelne, wiecznie miłe, dobroduszne, niemalże nie pijące mleka z piersi matki w piątki ( śmiech), a przecież są ludźmi, mają swoje wady, swoje zalety, święty nie zawsze musi być dla nas wygodny. Leszczyńska tez taka była. Cechowała się dużym dystansem, pracowitością, stawiała wymagania, potrafiła być rygorystyczna, a jednocześnie rozmodlona. Jako nastolatka muszę przyznać, że nawet się jej w pewien sposób bałam. Wtedy jej obraz wykrystalizował mi się jako postaci ostrej, surowej. Natomiast, gdy przystąpiłam do realizacji filmu, zdałam sobie sprawię z jednej rzeczy. Ona nie mogła być inna po tym, co tam przeszła. Byłaby nieprawdziwa, gdyby wróciła z obozu i była śmieszką, czy właśnie taką osobą odpuszczającą w wielu aspektach życia. Po tym wszystkim nie mogła być inna. Gdy „wchodzę” w jej życie, nieraz zastanawiam się, dlaczego muszę aż tak głęboko wniknąć?, a może ona z góry mi mówi: nie miej mi za złe, że byłam czasami ostra, spójrz na to inaczej. I teraz już wiem, że ona nie mogła być inna. Nigdy o tym co robiła w obozie, co tam się działo, a tym bardziej o swoim heroizmie nie opowiadała. Po prostu robiła to, co do niej należało w warunkach jakich się znalazła. Zresztą po powrocie z obozu dalej wykonywała swoje obowiązki i służyła innym z ogromną sumiennością. To jakby cechowało jej charakter. A przecież święci są różni. Np. św. Hieronim był raptusem, często wpadał w furię. Święci byli wymagający, często gwałtowni i mieli swoje wady, bo byli przecież ludźmi. O świętości człowieka świadczy jego relacja z Panem Bogiem i wypływająca z tej relacji miłość bliźniego i heroizm cnót, nie musi on podobać się innym, ale Bogu. Poza tym świętość jest powołaniem każdego człowieka. I od nas zależy co my zrobimy z tym powołaniem. Stanisława Leszczyńska była wierna swojemu powołaniu – żyła Eucharystią, zawsze mówiła śmiało o swoim zawierzeniu Matce Najświętszej, a tę relację z Panem Bogiem - wymagającą – przenosiła na rodzinę, bliskich i przyjaciół, także na swoją codzienność i mozolną, trudną pracę. Tu jest ta jej świętości, nie tylko w odniesieniu do bohaterstwa w obozie, ale właśnie w szarości każdego dnia. Ona zdała ten egzamin w cichości i trudzie nigdy nie narzekając, nigdy się nie skarżąc. Była mowa o rodzinie, o pewnych zasadach i wartościach. Z pewnością jest to dla Pani ważne. W takim razie, czy ma Pani jakąś receptę na przekazywanie tego dobra dzieciom? Uważam, że przekazywanie, przede wszystkim odbywa się przykładem, a nie samym mówieniem. Na pewno popełniłam wiele błędów, bo nie ma takich ludzi, którzy by ich nie popełniali. Może trochę z żartem powiem, że jak dziecko przychodzi na świat, to nie ma załączonej do niego instrukcji obsługi, ale myślę, że Pan Bóg wie, co robi, dając konkretne dziecko konkretnej rodzinie. I ja to tak widzę, Bóg przekazał mi w moich dzieciach swój największy skarb, człowieka, którego musiałam ukształtować. Starałam się swoim dzieciom przekazać wiarę, pewne podstawy, wartości i tradycje. Co one z tym dalej zrobią, to już oczywiście ich sprawa. Ale jak to powiedziała kiedyś moja córka, najważniejszy jest ten kręgosłup moralny i że jak się go dobrze ukształtuje, to nawet przeżywając okresy buntu, zawsze da on o sobie znać. Niemniej o jakiejś recepcie nie chcę mówić, bo jej nie mam. Ale myślę, że te wartości, które przekazałam swoim dzieciom, to czego ich uczyłam, zapewniły im takie, a nie inne widzenie świata, to otwarcie na drugiego człowieka, uwrażliwienie na cierpienie, na pomoc innym, na miłość. Patrząc na to, jak popularna jest Pani córka, Anna Lewandowska i jej rodzina, trzeba przyznać, że zachowuje po prostu skromność. Jest Pani dumna, że potrafi zachować swój kręgosłup moralny w świecie jupiterów i blichtru medialnego? Tak, jestem bardzo dumna! Także Robert jest osobą, która w ogóle bardzo mocno zachowuje swoje zasady, wpojone mu w domu od dziecka, i jest człowiekiem nieprawdopodobnie wyważonym, spokojnym a to wszystko co się dzieje wokół nich jest absolutnie poza nimi. Czytaj dalej na następnej stronie Strona 2 z 3 Publikacja dostępna na stronie:
O mojej ciotce Stanisławie Leszczyńskiej”. Film „Położna” również przyniósł kobiecie dużą popularność, ale zwykle nazywa się ją matką Anny Lewandowskiej. Maria Stahurska jest oddaną i troskliwą matką. Maria Stahurska ma dwoje dzieci: Annę Lewandowską, która jest bardzo popularna, i Piotra Stahurskiego, który unika
Opublikowano: 2017-06-23 10:42:46+02:00 Dział: Społeczeństwo Społeczeństwo opublikowano: 2017-06-23 10:42:46+02:00 Maria Stachurska / autor: archiwum prywatne Tym filmem chcę opowiedzieć o rodzącym się życiu na największym cmentarzysku świata, wbrew nadziei, wbrew wszystkiemu. Nie chcę nikogo moralizować ani oceniać, a tym bardziej osądzać. Chcę pokazać, że tam gdzie wbrew wszystkiemu, gdzie nie było szans na przeżycie, to życie jednak się rodziło — powiedziała w rozmowie z portalem Maria Stachurska, realizatorka filmowa, która pracuje nad filmem o słudze Bożej Stanisławie Leszczyńskiej, a prywatnie mama Anny Lewandowskiej. Niedawno obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci o Niemieckich Nazistowskich Obozach Koncentracyjnych i Obozach Zagłady. Przy okazji uroczystości w Auschwitz, podkreślano wielkie zasługi osób, które niosły pomoc w tym straszliwym miejscu. Niewątpliwie taką „sprawiedliwą” w oświęcimskim obozie była Pani Ciotka – Stanisława Leszczyńska, która jako położna uratowała tysiące dzieci w Auschwitz; bohaterka, która może zostać wyniesiona na ołtarze. Jak to jest żyć ze świadomością, że miała Pani w rodzinie tak niesamowitą postać? Maria Stachurska: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie było to jakoś specjalnie podkreślane, uświadamiane, w jakiś sposób jest to dla mnie rzecz naturalna. Może dlatego, że w rodzinie było wiele niesamowitych postaci? Natomiast sama kwestia tego, czego dokonała Ciocia? Wiadomo było, że w czasie wojny była w Auschwitz-Birkenau, gdzie trafiła za pomoc udzielaną przez jej męża i syna w podziemiu i Żydom w łódzkim getcie. Pamiętam też taką sytuację, jak moja Mama wróciła z „Oratorium oświęcimskiego” [Rapsod teatralny oparty na kanwie wspomnień Stanisławy Leszczyńskiej – przyp. red.] mocno wstrząśnięta. Opowiadała, że to było naprawdę mocne przeżycie. Właściwie więcej dowiedziałam się po pogrzebie Cioci Stasi. Podczas pogrzebu opowiadano o jej bohaterstwie. Dużo wniosły spisane przez nią wspomnienia w „Raporcie położnej z Oświęcimia”. Jej najstarszy syn, Bronisław, wioząc ją na zjazd izby lekarskiej zapytał: co byś opowiedziała, gdyby ktoś poruszył temat wojny i obozu? I na tym spotkaniu rzeczywiście ktoś zadał pytanie o doświadczenie medyczne w obozie. Tym samym wywołał ją do opowiedzenia o tamtych przeżyciach . W pewien sposób została zobligowana do tego, żeby napisać „Raport”. Ale w tzw. codzienności nigdy o tym nie opowiadała. Warto to podkreślić, że Stanisława Leszczyńska wykazała się ogromnym heroizmem, że gdy została położoną, jak trafiła do Auschwitz, odebrała tysiące porodów, ratując życie dzieci. Mam nagrany wywiad z Ciotką, w którym powiedziała, że odebrała ponad trzy tysiące porodów. I skoro ona to powiedziała musiało tak być, ona nigdy nie kłamała, a do tego skonfrontowaliśmy to z rzeczywistością. Ktoś stwierdził, żeby lepiej nie mówić o 3 tys. porodów, bo przecież nikt nie uwierzy, że było tyle rodzących. Nieprawda. Było ich o wiele więcej. Gdy liczyliśmy, wyszło nam, że Ciocia przez czas swojego pobytu w Auschwitz-Birkenau, musiałaby odebrać raptem cztery porody na dobę . Nawet jeżeli miała dni „wolne” od porodów, to mimo wszystko jest to możliwe, bo przecież zdarzało się tak, że jednego dnia mogło być kobiet rodzących dużo więcej. Przygotowuje Pani film dokumentalny „Położona”, opowiadający o historii Stanisławy Leszczyńskiej. Skąd pomysł na tę produkcję? Film jest realizowany przez SQUARE film studio sp. z Współfinansowany przez PISF a koproducentami są TVP Narodowe Centrum Filmowe oraz „EC1 Łódź – Miasto Kultury”. Natomiast ja sama w jakiś sposób czułam się w obowiązku zrobienia tego filmu, bo temat towarzyszy mi od wielu lat. W związku z tym, od dawna gromadzę materiały, zdążyłam nagrać materiał filmowy z kobietą rodzącą po wojnie pod opieką Leszczyńskiej, a nawet mam rozmowę z kobietą, która urodziła dziecko w Birkenau pod jej opieką. Trzeba przyznać, że historia Stanisławy Leszczyńskiej jest wyjątkowo poruszająca, zwłaszcza w naszych czasach, gdzie nieustannie i na tak straszliwą skalę chce się zdeprecjonować wartość każdego ludzkiego życia, gdzie chce się na dodatek odebrać prawo do życia dzieciom nienarodzonym. Czy Pani zdaniem heroiczna służba Leszczyńskiej może być swego rodzaju drogowskazem w tym świecie antyzasad? Rzeczywiście żyjemy w czasach chaosu, w czasach prześmiewania rzeczy dobrych, wartości naszych przodków. Ale wydaje mi się, że przyszedł jakiś moment zwrotny. Gdy przymierzałam się do tego filmu, to dreptałam - robiliśmy jakieś zdjęcia, ponagrywaliśmy różne rozmowy - ale wszystko było takie trudne. Myślę, że przychodzi teraz dobry czas. Są takie rzeczy przełomowe, coś się dzieje. Nagrałam świadectwo pewnej amerykanki, Kerry Ryan, która ni stąd, ni zowąd przyjechała do Warszawy, weszła do kościoła Najświętszego Zbawiciela i mówi do nas: szukam kogoś z rodziny Stanisławy Leszczyńskiej. Odpowiedziałam wtedy: jestem! Ta młoda dziewczyna przeczytała w Stanach Zjednoczonych artykuł o Stanisław Leszczyńskiej i jej historia tak tą dziewczyną poruszyła, że wróciła do Kościoła katolickiego, przystąpiła do bierzmowania i przyjęła imię „Stanislawa”, a nawet poszła do szkoły położnych i została akuszerką! Mało tego, potem przysłała mi liścik, że jej przyjaciółka zaszła w niechcianą ciążę i planowała dokonać aborcji. I gdy poszła na ten zabieg, Kerry pobiegła za nią z różańcem w ręku, modląc się przez wstawiennictwo Leszczyńskiej. I rezultat był taki, że ta koleżanka wyszła po godzinie i nie dokonała aborcji swojego dziecka, a tydzień później zamknięto tę klinikę. Usłyszałam wiele świadectw, ludzie odnajdują mnie i chętnie dzielą się wstawiennictwem Sł. B. Stanisławy Leszczyńskiej. Widzę duże zainteresowanie tematem. To wszystko wskazuje na takie mocne znaki, że to jest właśnie ten czas. Ludzie mają dosyć tego chaosu, gonitwy i myślę, że natura ludzka po prostu domaga się czegoś innego, jakiegoś uporządkowania, nowego i innego spojrzenia. Dlatego uważam, że rzeczywiście, Leszczyńska jest bohaterką, i daj Boże, świętą na te czasy. To wyjątkowo symboliczne, że Stanisława Leszczyńska odebrała tysiące porodów, ratując dzieci w miejscu wszechobecnej śmierci, a dziś, gdy dzieciom poczętym odbiera się prawo do życia, jej historia powraca. Ja tym filmem chcę opowiedzieć o rodzącym się życiu na największym cmentarzysku świata, wbrew nadziei, wbrew wszystkiemu. Nie chcę nikogo moralizować, ani oceniać, a tym bardziej osądzać. Chcę pokazać, że tam gdzie wbrew wszystkiemu, gdzie nie było szans na przeżycie, to życie jednak się rodziło. Te matki niemające pokarmu, bez pożywienia, bez pieluszek, mimo wszystko walczyły o swoje dzieci i te dzieci przetrwały! W styczniu 1945 roku, gdy dokonano wyzwolenia obozu, Leszczyńska odbierała ostatni poród na zgliszczach, w płonącym baraku. Po tym porodzie przecież ta obolała kobieta, w połogu, musiała iść przed siebie z tym maleńkim noworodkiem. I szła! Wiele tych kobiet w ogóle nie wiedziało co z nimi będzie. To jest dla mnie nieprawdopodobne, że one nie myślały o tym, że mogą stracić dziecko, ale wyruszyły z nadzieją, że ono przeżyje, zresztą podobnie jak wszystkie matki przez te lata w obozie. Przecież miały świadomość, że może być taki moment, kiedy to dziecko stracą, ale one nie poddawały się. A ile było kobiet, które trafiały do obozu we wczesnej ciąży? Nie było myślenia, żeby ją usunąć. Nie, one miały cały czas nadzieję. Wiele tych dzieci było niestety zabierane do wynarodowienia, ale Stanisława Leszczyńska z nadzieją, że przeżyją i będą mogły w przyszłości się odnaleźć, znaczyła je jakimiś inicjałami czy innym znaczkiem przy paszce, przy pięcie. To było już w ‘44 r. Bo do 1943 r. wszystkie dzieci były zabijane przez niewiązanie pępowiny i topienie w beczułce. O dziwo, od drugiej połowy ‘43 r. dzieci niearyjskie mogły zostać przy życiu. To taki przedziwny zbieg okoliczności, a może Opatrzności? I rzeczywiście, w kwietniu ‘43 r., gdy Leszczyńska trafiła do obozu i przyjęła obowiązki położnej dostała rozkaz zabijania nowo narodzone dzieci. Przeciwstawiła się temu rozkazowi. Odmówiła jego wykonania. Powiedziała doktorowi Mengele, że nie może tego zrobić, bo zbyt mocno szanuje jego przysięgę Hipokratesa. I swoim sprzeciwem, powiedzeniem stanowczym „nie”, narażała nie tylko swoje życie, ale także życie córki, bo trzeba pamiętać, że Leszczyńska trafiła do obozu razem z nią. Ale jednak potrafiła się przeciwstawić, nawet za ceną swojego życia. I to było bohaterstwem. W czasie jej pogrzebu śp. bp Bogdan Bejze podkreślił, że św. Maksymilian Kolbe oddał jeden raz życie, a ona oddawała swoje ponad trzy tysiące razy, bo za każde dziecko, żywe dziecko groziła jej kara śmierci. Później, czy to na skutek jej obecności i mocnej postawy, czy tez z innego powodu, ciężko stwierdzić, ale dzieci niearyjskie nie były zabijane. Czytaj dalej na następnej stronie Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu. Tym filmem chcę opowiedzieć o rodzącym się życiu na największym cmentarzysku świata, wbrew nadziei, wbrew wszystkiemu. Nie chcę nikogo moralizować ani oceniać, a tym bardziej osądzać. Chcę pokazać, że tam gdzie wbrew wszystkiemu, gdzie nie było szans na przeżycie, to życie jednak się rodziło — powiedziała w rozmowie z portalem Maria Stachurska, realizatorka filmowa, która pracuje nad filmem o słudze Bożej Stanisławie Leszczyńskiej, a prywatnie mama Anny Lewandowskiej. Niedawno obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci o Niemieckich Nazistowskich Obozach Koncentracyjnych i Obozach Zagłady. Przy okazji uroczystości w Auschwitz, podkreślano wielkie zasługi osób, które niosły pomoc w tym straszliwym miejscu. Niewątpliwie taką „sprawiedliwą” w oświęcimskim obozie była Pani Ciotka – Stanisława Leszczyńska, która jako położna uratowała tysiące dzieci w Auschwitz; bohaterka, która może zostać wyniesiona na ołtarze. Jak to jest żyć ze świadomością, że miała Pani w rodzinie tak niesamowitą postać? Maria Stachurska: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie było to jakoś specjalnie podkreślane, uświadamiane, w jakiś sposób jest to dla mnie rzecz naturalna. Może dlatego, że w rodzinie było wiele niesamowitych postaci? Natomiast sama kwestia tego, czego dokonała Ciocia? Wiadomo było, że w czasie wojny była w Auschwitz-Birkenau, gdzie trafiła za pomoc udzielaną przez jej męża i syna w podziemiu i Żydom w łódzkim getcie. Pamiętam też taką sytuację, jak moja Mama wróciła z „Oratorium oświęcimskiego” [Rapsod teatralny oparty na kanwie wspomnień Stanisławy Leszczyńskiej – przyp. red.] mocno wstrząśnięta. Opowiadała, że to było naprawdę mocne przeżycie. Właściwie więcej dowiedziałam się po pogrzebie Cioci Stasi. Podczas pogrzebu opowiadano o jej bohaterstwie. Dużo wniosły spisane przez nią wspomnienia w „Raporcie położnej z Oświęcimia”. Jej najstarszy syn, Bronisław, wioząc ją na zjazd izby lekarskiej zapytał: co byś opowiedziała, gdyby ktoś poruszył temat wojny i obozu? I na tym spotkaniu rzeczywiście ktoś zadał pytanie o doświadczenie medyczne w obozie. Tym samym wywołał ją do opowiedzenia o tamtych przeżyciach . W pewien sposób została zobligowana do tego, żeby napisać „Raport”. Ale w tzw. codzienności nigdy o tym nie opowiadała. Warto to podkreślić, że Stanisława Leszczyńska wykazała się ogromnym heroizmem, że gdy została położoną, jak trafiła do Auschwitz, odebrała tysiące porodów, ratując życie dzieci. Mam nagrany wywiad z Ciotką, w którym powiedziała, że odebrała ponad trzy tysiące porodów. I skoro ona to powiedziała musiało tak być, ona nigdy nie kłamała, a do tego skonfrontowaliśmy to z rzeczywistością. Ktoś stwierdził, żeby lepiej nie mówić o 3 tys. porodów, bo przecież nikt nie uwierzy, że było tyle rodzących. Nieprawda. Było ich o wiele więcej. Gdy liczyliśmy, wyszło nam, że Ciocia przez czas swojego pobytu w Auschwitz-Birkenau, musiałaby odebrać raptem cztery porody na dobę . Nawet jeżeli miała dni „wolne” od porodów, to mimo wszystko jest to możliwe, bo przecież zdarzało się tak, że jednego dnia mogło być kobiet rodzących dużo więcej. Przygotowuje Pani film dokumentalny „Położona”, opowiadający o historii Stanisławy Leszczyńskiej. Skąd pomysł na tę produkcję? Film jest realizowany przez SQUARE film studio sp. z Współfinansowany przez PISF a koproducentami są TVP Narodowe Centrum Filmowe oraz „EC1 Łódź – Miasto Kultury”. Natomiast ja sama w jakiś sposób czułam się w obowiązku zrobienia tego filmu, bo temat towarzyszy mi od wielu lat. W związku z tym, od dawna gromadzę materiały, zdążyłam nagrać materiał filmowy z kobietą rodzącą po wojnie pod opieką Leszczyńskiej, a nawet mam rozmowę z kobietą, która urodziła dziecko w Birkenau pod jej opieką. Trzeba przyznać, że historia Stanisławy Leszczyńskiej jest wyjątkowo poruszająca, zwłaszcza w naszych czasach, gdzie nieustannie i na tak straszliwą skalę chce się zdeprecjonować wartość każdego ludzkiego życia, gdzie chce się na dodatek odebrać prawo do życia dzieciom nienarodzonym. Czy Pani zdaniem heroiczna służba Leszczyńskiej może być swego rodzaju drogowskazem w tym świecie antyzasad? Rzeczywiście żyjemy w czasach chaosu, w czasach prześmiewania rzeczy dobrych, wartości naszych przodków. Ale wydaje mi się, że przyszedł jakiś moment zwrotny. Gdy przymierzałam się do tego filmu, to dreptałam - robiliśmy jakieś zdjęcia, ponagrywaliśmy różne rozmowy - ale wszystko było takie trudne. Myślę, że przychodzi teraz dobry czas. Są takie rzeczy przełomowe, coś się dzieje. Nagrałam świadectwo pewnej amerykanki, Kerry Ryan, która ni stąd, ni zowąd przyjechała do Warszawy, weszła do kościoła Najświętszego Zbawiciela i mówi do nas: szukam kogoś z rodziny Stanisławy Leszczyńskiej. Odpowiedziałam wtedy: jestem! Ta młoda dziewczyna przeczytała w Stanach Zjednoczonych artykuł o Stanisław Leszczyńskiej i jej historia tak tą dziewczyną poruszyła, że wróciła do Kościoła katolickiego, przystąpiła do bierzmowania i przyjęła imię „Stanislawa”, a nawet poszła do szkoły położnych i została akuszerką! Mało tego, potem przysłała mi liścik, że jej przyjaciółka zaszła w niechcianą ciążę i planowała dokonać aborcji. I gdy poszła na ten zabieg, Kerry pobiegła za nią z różańcem w ręku, modląc się przez wstawiennictwo Leszczyńskiej. I rezultat był taki, że ta koleżanka wyszła po godzinie i nie dokonała aborcji swojego dziecka, a tydzień później zamknięto tę klinikę. Usłyszałam wiele świadectw, ludzie odnajdują mnie i chętnie dzielą się wstawiennictwem Sł. B. Stanisławy Leszczyńskiej. Widzę duże zainteresowanie tematem. To wszystko wskazuje na takie mocne znaki, że to jest właśnie ten czas. Ludzie mają dosyć tego chaosu, gonitwy i myślę, że natura ludzka po prostu domaga się czegoś innego, jakiegoś uporządkowania, nowego i innego spojrzenia. Dlatego uważam, że rzeczywiście, Leszczyńska jest bohaterką, i daj Boże, świętą na te czasy. To wyjątkowo symboliczne, że Stanisława Leszczyńska odebrała tysiące porodów, ratując dzieci w miejscu wszechobecnej śmierci, a dziś, gdy dzieciom poczętym odbiera się prawo do życia, jej historia powraca. Ja tym filmem chcę opowiedzieć o rodzącym się życiu na największym cmentarzysku świata, wbrew nadziei, wbrew wszystkiemu. Nie chcę nikogo moralizować, ani oceniać, a tym bardziej osądzać. Chcę pokazać, że tam gdzie wbrew wszystkiemu, gdzie nie było szans na przeżycie, to życie jednak się rodziło. Te matki niemające pokarmu, bez pożywienia, bez pieluszek, mimo wszystko walczyły o swoje dzieci i te dzieci przetrwały! W styczniu 1945 roku, gdy dokonano wyzwolenia obozu, Leszczyńska odbierała ostatni poród na zgliszczach, w płonącym baraku. Po tym porodzie przecież ta obolała kobieta, w połogu, musiała iść przed siebie z tym maleńkim noworodkiem. I szła! Wiele tych kobiet w ogóle nie wiedziało co z nimi będzie. To jest dla mnie nieprawdopodobne, że one nie myślały o tym, że mogą stracić dziecko, ale wyruszyły z nadzieją, że ono przeżyje, zresztą podobnie jak wszystkie matki przez te lata w obozie. Przecież miały świadomość, że może być taki moment, kiedy to dziecko stracą, ale one nie poddawały się. A ile było kobiet, które trafiały do obozu we wczesnej ciąży? Nie było myślenia, żeby ją usunąć. Nie, one miały cały czas nadzieję. Wiele tych dzieci było niestety zabierane do wynarodowienia, ale Stanisława Leszczyńska z nadzieją, że przeżyją i będą mogły w przyszłości się odnaleźć, znaczyła je jakimiś inicjałami czy innym znaczkiem przy paszce, przy pięcie. To było już w ‘44 r. Bo do 1943 r. wszystkie dzieci były zabijane przez niewiązanie pępowiny i topienie w beczułce. O dziwo, od drugiej połowy ‘43 r. dzieci niearyjskie mogły zostać przy życiu. To taki przedziwny zbieg okoliczności, a może Opatrzności? I rzeczywiście, w kwietniu ‘43 r., gdy Leszczyńska trafiła do obozu i przyjęła obowiązki położnej dostała rozkaz zabijania nowo narodzone dzieci. Przeciwstawiła się temu rozkazowi. Odmówiła jego wykonania. Powiedziała doktorowi Mengele, że nie może tego zrobić, bo zbyt mocno szanuje jego przysięgę Hipokratesa. I swoim sprzeciwem, powiedzeniem stanowczym „nie”, narażała nie tylko swoje życie, ale także życie córki, bo trzeba pamiętać, że Leszczyńska trafiła do obozu razem z nią. Ale jednak potrafiła się przeciwstawić, nawet za ceną swojego życia. I to było bohaterstwem. W czasie jej pogrzebu śp. bp Bogdan Bejze podkreślił, że św. Maksymilian Kolbe oddał jeden raz życie, a ona oddawała swoje ponad trzy tysiące razy, bo za każde dziecko, żywe dziecko groziła jej kara śmierci. Później, czy to na skutek jej obecności i mocnej postawy, czy tez z innego powodu, ciężko stwierdzić, ale dzieci niearyjskie nie były zabijane. Czytaj dalej na następnej stronie Strona 1 z 3 Publikacja dostępna na stronie:
Mama Anny Lewandowskiej, Maria Stachurska, jest znaną scenografką. Jest współzałożycielką Eucharystycznej Wspólnoty Dzieci Maryi przy parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie. Bogdan Stachurski, ojciec Anny Lewandowskiej, o relacjach z córką i jej mężem
Mama Anny Lewandowskiej jest kobietą wielu talentów. Jest pisarką, reżyserką, a okazuje się jeszcze, że także pięknie maluje. Mama Anny Lewandowskiej, jest bardzo utalentowana. Zajmuje się reżyserią. Pisze książki. Pani Maria Stachurska wzięła na warsztat nietuzinkową postać, położną z Auschwitz. Nakręciła o niej film, a także napisała książkę o tej wspaniałej kobiecie, która prywatnie była jej ciotką. Dzięki jej pracy poznamy niepublikowane wcześniej fakty z życia Stanisławy Leszczyńskiej, które nie było usłane różami, ale ona zmieniła je swoją wiarą we wspaniałe świadectwo człowieczeństwa, które wygrywa w nawet ekstremalnych tego, okazuje się też, że ma talent malarski i w wolnych chwilach pisze ikony. Ani Anna Lewandowska, ani jej mama nigdy nie ukrywały, że są bardzo religijne i wierzące. Nie dziwi więc pasja Marii Stachurskiej, o której opowiedziała w Dzień Dobry TVNMama Anny Lewandowskiej pisze ikonyW rozmowie w Dzień Dobry TVN Maria Stachurska opowiedziała o swojej niezwykłej pasji. Nigdy nie interesowała się ikonami, ale pewnego dnia u przyjaciela zobaczyła taką, która ją „ja tak chcę”. To pragnienie było tak wielkie, że postanowiłam zapisać się do szkoły pisania ikon. Znalazłam jezuitów, to było 8-9 lat temu – wspominała w deskę, dostała wizerunek Chrystusa do napisania i tak się to wszystko się, że pierwsza ikona zawsze powinna zostać dla pisarza. Zostałam uzdrowiona podczas pisania tej ikony, dlatego mój Pantokrator jest tutaj – Lewandowskiej postanowiła, że ikonami obdaruje najbliższe sobie osoby. Dla starszej wnuczki Klary wykonała taką z wizerunkiem Matki Boskiej niosącej w chuście Jezusa, a na pierwsze urodziny ze św. Laurki też zrobiłam Matkę Bożą (…) Dla mojej córki św. Annę na imieniny – Lewandowska dostała w prezencie od Marii Stachurskiej ikonęWyznała, że podczas pracy nad ikoną modli się, najczęściej przy muzyce prawosławnej lub Chorałów ikony mają wtedy troszkę charakter tych osób, za które to robię – tłumaczy prac autorstwa Marii Stachurskiej trafiło w różne miejsca na świecie, do Niemiec, Brazylii i Afryki. Jednak najbardziej wzruszające jest to, że podarowała swoim dziewczynom tak piękne i oryginalne prezeny, jakimi rzadko kto jest w stanie się mówi się o ikonach, że się je pisze? Są dwie teorieMówi się, że ikony się pisze, nie maluje. Dlaczego? Na ten temat w Czwórce wypowiedziała się malarka Alicja Tuz. Mówi, że ma dwie teorie. Pierwsza jest taka, że jest to kalka z języka rosyjskiego, gdzie „pisać” znaczy „malować”:O ikonach mówi się, że się je pisze, bo z języka rosyjskiego „pisać” oznacza „malować”, a poza tym w ikonach zawarta jest treść, zawierają bardzo bogatą symbolikę i odczytuje się je poprzez te symbole – mówiła w Czwórce malarka Alicja ma też swoją prywatną koncepcję pojęcia. Uważa, że ikonę pisze się wtedy, gdy towarzyszą temu pogłębione studia teologiczne. Gdy jednak tworzenie obrazu ogranicza się wyłącznie do sfery technicznej, w jej ocenie wówczas ikony się Lewandowska dostała w prezencie od Marii Stachurskiej ikonęMaria Stachurska tworzy ikonyAnna Lewandowska i Maria StachurskaElwira SzczepańskaZ wykształcenia polonistka, z zawodu redaktorka. Miłośniczka crossfitu i zdrowego stylu życia. Wielbicielka francuskiego kina, włoskiej kuchni i filmów Stanisława Barei.
Οግ д εφуጠոсиսаш
Ди ղинևζуሣ θжዐзвըዑок
Ерулθχኀσ እρаዒፅ
Идեлипеς ղуማιፍυդሸт ν
Maria Stachurska, matka Anny Lewandowskiej i cioteczna wnuczka Leszczyńskiej, nakręciła film dokumentalny "Położna" opisujący dzieje Polki. Błogosławiona ciotka Lewandowskiej Premiera filmu odbędzie się w czwartek, 8 października w Teatrze Wielkim w Łodzi.
Anna Lewandowska przekazała wspaniałe wieści do swojej mamy. My jednak patrzymy na nowy wygląd pani Marii Stachurskiej. Spektakularna Lewandowska pochwaliła się na Instagramie, że dzieło jej mamy, książka o Stanisławie Leszczyńskiej, została ukończona. Z tej okazji opublikowała zdjęcie z Marią Stachurską. Podziwiamy jej pracę, ale także przyglądamy się jej spektakularnej wygląda mama Anny Lewandowskiej w blond włosach?Pani Maria Stachurska wzięła na warsztat nietuzinkową postać, położną z Auschwitz. Nakręciła o niej film. Teraz także można będzie przeczytać książkę jej autorstwa o tej wspaniałej kobiecie, która prywatnie była ciotką mamy Ani Lewandowskiej. Dzięki jej pracy poznamy niepublikowane wcześniej fakty z jej życia, które nie było usłane różami, ale ona zmieniła je swoją wiarą we wspaniałe świadectwo człowieczeństwa w nawet ekstremalnych dziwnego, że dumna Ania podzieliła się sukcesem swojej mamy. My patrzymy jednak także na wygląd pani Marii. Już niedawno pokazywała się odmieniona, ale teraz jest długowłosą blondynką. Babcia Laury i Klary wygląda świetnie. Ubyło jej lat, a w nowym kolorze jest jej bardzo do jestem ogromnie dumna, że mogę Wam dziś przedstawić dzieło mojej MAMY – książkę o Stanisławie Leszczyńskiej, położnej z Auschwitz-Birkenau, której proces beatyfikacji rozpoczął się w 1993 roku. Na pewno część z Was zna historię tej wyjątkowej kobiety, której siła i oddanie pozwoliły odebrać wieleeee porodów i uratować małe istnienia w Leszczyńska była ciocią mojej mamy i to właśnie dzięki mojej mamie możemy dziś poznać bliżej jej biografię, jej naprawdę trudną, ale niezwykłą historię. W książce znajdziecie wiele niepublikowanych wcześniej faktów i informacji o kobiecie, która nigdy nie straciła wiary ani poczucia sensu swojej pracy. Mamo, dziękuję i gratuluję!Obserwujący profil Ani pogratulowali sukcesu, zapewnili, że sięgną po publikację. Zauważyli też zmianę wyglądu Marii Stachurskiej. Uważają, że metamorfoza jest spektakularna i zdecydowanie na plus. Pojawiły się też głosy, że wygląda młodziej niż jej znana córka. Jak sądzicie?Anna Lewandowska i Maria StachurskaMaria Stachurska i Katarzyna OlubińskaMaria Stachurska i Katarzyna OlubińskaElwira SzczepańskaZ wykształcenia polonistka, z zawodu redaktorka. Miłośniczka crossfitu i zdrowego stylu życia. Wielbicielka francuskiego kina, włoskiej kuchni i filmów Stanisława Barei.
Dokument "Położna" wyreżyserowała Maria Stachurska, dla której Stanisława Leszczyńska była cioteczną babcią. Maria Stachurska jest kostiumografem i producentem telewizyjnym, a prywatnie mamą Anny Lewandowskiej. Kobieta od dawna nosiła się z zamiarem stworzenia filmu dokumentalnego opowiadającego o losach jej krewnej.
Maria Stachurska promowała film "Położna", który opowiada o kobiecie z jej rodziny. Mama Anny Lewandowskiej pojawiła się kompletnie odmieniona. Obecnie ma długie włosy i jest blondynką. Mama Anny Lewandowskiej, Maria Stachurska, promowała swój reżyserski debiut, film dokumentalny pt. "Położna". Jest to opowieść o jej babce ciotecznej, Stanisławie Leszczyńskiej, która była akuszerką. W czasie wojny kobieta trafiła do obozu Auschwitz. Odebrała tam ponad trzy tysiące porodów. Nad scenografią filmową czuwał brat Anny Lewandowskiej, Piotr Stachurski, a sławna trenerka pomogła sfinalizować projekt. Maria Stachurska pojawiła się na pokazie prasowym wyraźnie odmieniona, z nową fryzurą i kolorem włosów. Maria Stachurska z zawodu jest kostiumografem, ale realizuje także filmy dokumentalne. W latach 90. była producentem zewnętrznym Telewizji Polskiej. Zrealizowałam kilka dokumentów o tematyce religijnej; jest także autorką książki zatytułowanej "Wszystko przemienić w dobro". Jej mężem był operator filmowy Bogdan Stachurski. Mężczyzna porzucił rodzinę, gdy Anna Lewandowska miała 12 lat. Pani Maria sama wychowywała dwoje dzieci i choć jej sytuacja materialna była dramatyczna, nigdy nie straciła nadziei na poprawę losu. Dzisiaj jest dumna z sukcesów córki i syna, ponadto jest spełnioną babcią dwóch dziewczynek, Klary i Laury. Anna Lewandowska pokazała wzruszające zdjęcie z babcią. Tak wyglądała jako dziecko [FOTO]Mama Anny Lewandowskiej przeszła metamorfozę Teściowa Roberta Lewandowskiego rzadko pojawia się w mediach. Do tej pory można było ją zobaczyć głównie na trybunach meczów, promocji książki Anny Lewandowskiej i paru galach wręczenia nagród. Nigdy jednak nie wyglądała tak, jak na konferencji prasowej swojego filmu. Zmiana jest spektakularna. Maria Stachurska nie ma już krótkich i ciemnych włosów, lecz średniej długości fryzurę w odcieniu jasnego blondu. Zmiana na plus? Oceńcie sami. fot. Julian Sojka/East News fot. Julian Sojka/East News fot. Julian Sojka/East News
Ojciec Anny Lewandowskiej przerywa milczenie . Plotki. Poniedziałek, 19 marca 2018 (05:29) Maria Stachurska została sama z dwójką dzieci, 12-letnią Anią oraz 10-letnim Piotrusiem
Mengele kazał jej zabijać dzieci, a ona je ratowała. W obozowym piekle przyjęła ponad trzy tysiące porodów i wszystkie noworodki przeżyły. Ryzykowała własne życie, żeby ocalić innych. „Jej postawa może dziś szokować”, mówi Maria Stachurska, reżyser dokumentu „Położna” i autorka książki „Położna. O mojej cioci Stanisławie Leszczyńskiej”, prywatnie mama Anny Lewandowskiej. Maria Stachurska: „Fundament wiary jest w naszej rodzinie dość mocny”. To zasługa jej cioci Rozumiem, że rodzina trzymała kciuki, żeby Pani zrobiła film o swojej cioci? Tak jak zawsze, gdy pracuję nad jakimś filmem. Od 30 lat jestem realizatorem filmowym, ale realizuję również słuchowiska, choć czytałam w prasie, że jestem kostiumologiem, matematykiem, że nie wspomnę o innych zawodach. Tym razem córka i zięć nic nie wiedzieli o filmie. Syn pracował ze mną, jest scenografem. Ani i Robertowi powiedziałam dopiero, kiedy urodziła się Klara. „Mamo, jaki ty film robisz?”, zapytała zdumiona Ania. „Położna” jest wyświetlana przy pełnych salach. Powstała też poruszająca książka „Położna. O mojej cioci Stanisławie Leszczyńskiej” Pani autorstwa. Musiała się Pani zmierzyć z wojennym piekłem? W młodości obiecałam sobie, że nigdy nie wejdę do obozu Auschwitz–Birkenau, bo to straszne miejsce. Ale widać było mi to pisane. Kiedyś pewna osoba z mojej Wspólnoty przy kościele Najświętszego Zbawiciela w Warszawie zaproponowała, żeby zrobić wystawę o niesamowitej kobiecie z Auschwitz–Birkenau. Zapytałam: „A o kim?”. A ona: „O Stanisławie Leszczyńskiej, położnej”. Roześmiałam się i powiedziałam: „ Rób, udostępnię ci materiały, bo to moja ciocia, ale mnie w to nie mieszaj”. Wystawa ruszyła do Rzymu, gdzie zainteresowali się nią Austriacy, wtedy dostałam też propozycję zrobienia filmu. Ale dopiero kiedy złożyłam scenariusz do PISF, gdzie został jednogłośnie przyjęty, pomyślałam: drzwi otwarte, trzeba robić film. Kiedy już go montowałam, nagle wydawnictwo Burda zaproponowało mi napisanie biografii cioci. Byłam bardzo zaskoczona, bo myślałam, że temat już zamknęłam i jestem od niego wolna… Dlaczego pisanie tej książki okazało się takie trudne? Ono nie tyle było trudne, co bardzo pracochłonne i wciągające. Musiałam zmierzyć się ze wspomnieniami z dzieciństwa, z historią naszej rodziny, ale nie mogłam odmówić. Uznałam, że ciocia coś jeszcze chce ode mnie. Przyznam, że trochę niesprawiedliwie ją oceniałam. Wnikając w jej życie, zaczęłam odkrywać ją na nowo i lepiej rozumieć. Po takim piekle jak Auschwitz–Birkenau człowiek twardnieje. Ale zastanawiam się, kiedy jego obraz jest najbardziej prawdziwy, jeśli nie wówczas, gdy malujemy go z miłością. [...] Czy to prawda, że stała się słynną położną jeszcze w przedwojennej Łodzi? Tak, przyjmowała porody w środowisku niemieckim, żydowskim i polskim. Miała coś w tych małych rękach, że podobno kobiety nie odczuwały nawet bólu. Podczas okupacji Niemki wystąpiły do władz o to, żeby nadal mogła towarzyszyć im przy porodach. Zgodę dostała i stosowny dokument, który miała ze sobą w Auschwitz. Zobacz też: Anna Lewandowska pojawiła się na premierze filmu mamy, Marii Stachurskiej Fot. Olga Majrowska [...] Jak trafiła do Auschwitz? Jej najstarszy syn, Bronek, działał w konspiracji, w Związku Jaszczurczym, w co wciągnął też ojca. Ktoś jednak sypnął i gestapo przyszło po niego do domu. Cudem uciekł, ale Leszczyńską i jej córkę Sylwię aresztowano i przewieziono do Auschwitz–Birkenau, a pozostałych synów do Mauthausen–Gusen. Na początku wywoziła glinę na taczkach. Kiedy położna schwester Klara zachorowała, skierowana do obozu karnie za dokonywanie aborcji zabronionych w Niemczech, ciocia zdobyła się na odwagę. Któregoś dnia stanęła na drodze lekarza obozowego. Powiedziała , że jest położną i chciałaby pracować przy porodach. Za taką śmiałość mógł ją zastrzelić, ale skierował ją na sztubę położniczą. Roiło się tam od szczurów, kobiety suszyły pieluszki na swoich udach lub plecach, bo nie było gdzie ich rozwiesić. Jak udało się jej w tych warunkach przyjąć trzy tysiące porodów? Niektórzy próbowali podważyć tę liczbę, ale to Stanisława ją podała. Wiedziała, ile dzieci przyszło na świat, bo codziennie wieczorem musiała składać raporty ze sztuby położniczej doktorowi Mengele. Dostała rozkaz zabijania noworodków. Przepisy pozwalały przeżyć tylko dzieciom rasy aryjskiej, które były potrzebne do doświadczeń lub do wynarodowienia. Żydowskie i romskie miały być wrzucane do kubła na pożarcie szczurom. Mimo rozkazu Stanisława, ryzykując własne życie, wszystkim dzieciom wiązała pępowiny, żeby je ocalić. Uciekała się też do podstępu. Jeśli Polce czy Rosjance zmarło akurat dziecko, dawała im do wykarmienia piersią żydowskie noworodki. Jak dokładnie odbywały się tam porody? Była pani w Auschwitz? Nie. To niech pani nie jedzie. Dla mnie to było wstrząsające przeżycie. W Birkenau było 12 tysięcy hektarów błota, na których więźniowie sami musieli sobie wybudować obóz. Tak powstały drewniane baraki ze szczelinami, bez podłogi i z jednym podłużnym piecem w środku, sporadycznie opalanym, na którym Stanisława przyjmowała porody. Odbywały się one na oczach wszystkich. Kobiety, po kilka, leżały na jednej pryczy. Jeśli któraś poszła akurat do latryny, to po powrocie mogła już nie mieć miejsca. A jak była chora na czerwonkę i bała się podnieść, robiła pod siebie. Jeśli leżała na górze, nieczystości leciały na sąsiadkę z dołu… W takich warunkach kobiety rodziły. A jednak nie było zakażeń okołoporodowych. Mengele z wściekłością słuchał raportu Leszczyńskiej, że nie ma ani zgonów wśród położnic, ani żadnej gorączki popołogowej i żadnych powikłań. Nie mógł tego zrozumieć. Jak to możliwe, skoro takie rzeczy zdarzały się w najlepszych klinikach? To chyba sprawiło, że w pewnym sensie stawał przed Leszczyńską „na baczność”. Czasami też zwracał się do niej „mutti”. Był strasznym oprawcą. A jednak mówi o nim cały świat, a o Leszczyńskiej nawet mało Polaków wie. Może najwyższy czas zacząć mówić o bohaterach i ofiarach, a przestać o zbrodniarzach? [...] Swoim życiem dowiodła bohaterstwa w najczystszej postaci. Ona nie czuła się bohaterką. Robiła to, co do niej należało, kierując się sumieniem i sercem. Śledząc jej życie, zrozumiałam, jak ważne jest uformowanie kręgosłupa moralnego u dziecka. Dziecko ma prawo do swoich wyborów, poszukiwania własnych dróg. Pewnie nieraz się na nich pogubi, jak my wszyscy. Ale otrzymawszy pewne wartości, gdy pobłądzi, będzie wiedziało, gdzie wrócić i jak się podnieść. Ania też jest podobna do cioci? Jest zahartowana jak każdy sportowiec. Stawia sobie duże wymagania i idzie do celu. Takie tradycje jak stół czy choinka ma wpojone od dziecka, ale nie chciała grać na fortepianie. Za to sama wprowadza muzykę do swojego domu. Jest fortepian, na którym Klara rozpoczęła już naukę. U Leszczyńskich muzyka zawsze grała pierwsze skrzypce. Wujek Heniek w pierwszą Wigilię po śmieci mamy napisał dla niej „Dumkę wigilijną” na cytry, którą później przetransponowałam na fortepian i gramy ją na wszystkich uroczystościach rodzinnych. Przy jej dźwiękach szłam do ślubu, wujkowie siedzieli przy ołtarzu i grali ją na cytrach, gdy Ania była chrzczona, czy kiedy chrzciliśmy Piotrka. Była grana na różnych uroczystościach w całej dużej naszej rodzinie. Zawsze jest grana u nas w Wigilie. Przyjaciel mojego brata napisał do niej słowa i jest też śpiewana. To jest utwór dedykowany naszej cioci Stanisławie Leszczyńskiej. Za co chciałaby Pani jej podziękować? O mój Boże, tego pytania jeszcze nie miałam. Dużo dobra dostałam od niej zwłaszcza teraz. Ale dziękuję za wszystko. Sprawdź też: Anna Lewandowska podzieliła się wyjątkowym zdjęciem z wakacji. Tak wypoczywa z mamą i... teściową Cały wywiad w nowej VIVIE! Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od 7 października. Fot. Olga Majrowska Fot. Marta Wojtal
Щθκοнтоሞ инорсоսι оኇудοη
Էሺωл ሷаժахዋд θቲθթиլοм
Anna Lewandowska powoli dochodzi do siebie w domu w Monachium. Po zdjęciach zamieszczanych na Instagramie widać, że zarówno mama, jak i córka czują się świetnie. Także pierwsza córka pary, Klara, jest zadowolona, z tego, że ma już obok siebie małą siostrzyczkę. Internautów bardzo interesowała ciąża Anny Lewandowskiej.
Anna Lewandowska tegoroczne święta spędza w magicznym, rodzinnym gronie. W mediach społecznościowych umieściła wspólne zdjęcie ze swoją mamą, z której jest niezwykle dumna. Maria Stachurska wydała właśnie książkę o bohaterskiej położnej z Auschwitz. Mama Anny Lewandowskiej napisała książkęAnia Lewandowska może być dumna nie tylko z wielkich sukcesów swojego męża Roberta, ale także z dokonań mamy. Trenerka pochwaliła się na Instagramie sukcesem swojej rodzicielki. Maria Stachurska wydała właśnie książkę, w której opisała losy swojej cioci Stanisławy Leszczyńskiej, bohaterskiej położnej z Auschwitz. Kobiety, która mimo obozowych trudów, dawała wszystkim świadectwo człowieczeństwa. Ona nie myślała o bohaterstwie, wykonywała to, co do niej należało (...) Całe jej życie wypływało z decyzji, z wyborów, które kolidowały razem z nią od dziecka. Ona nigdy nie zrobiła nic, co by było sprzeczne z jej sumieniem – podkreślała Maria Stachurska podczas rozmowy z Dzień Dobry TVN, kiedy opowiadała o pracy nad biografią. Teraz "Położna. O mojej cioci Stanisławie Leszczyńskiej" jest już gotowa. Z książki autorstwa swojej mamy niezwykle cieszy się Anna Lewandowska. W mediach społecznościowych opublikowała wspólne zdjęcie, które opatrzyła długim Kochani, jestem ogromnie dumna, że mogę Wam dziś przedstawić dzieło mojej MAMY - książkę o Stanisławie Leszczyńskiej, położnej z Auschwitz-Birkenau, której proces beatyfikacji rozpoczął się w 1993 roku. Na pewno część z Was zna historię tej wyjątkowej kobiety, której siła i oddanie pozwoliły odebrać wiele porodów i uratować małe istnienia w Oświęcimiu. Stanisława Leszczyńska była ciocią mojej mamy i to właśnie dzięki mojej mamie możemy dziś poznać bliżej jej biografię, jej naprawdę trudną, ale niezwykłą historię. W książce znajdziecie wiele niepublikowanych wcześniej faktów i informacji o kobiecie, która nigdy nie straciła wiary ani poczucia sensu swojej pracy. Mamo, dziękuję i gratuluję! - napisała trenerka na Instagramie. Anna Lewandowska – rodzinne zdjęcie Rodzinne zdjęcie Ani Lewandowskiej przykuło uwagę fanów. Pod postem pojawiło się mnóstwo komentarzy. Internauci gratulowali pani Marii wspaniałego Wspaniale! Gratuluję!!! To był KTOŚ! Nieprawdopodobna kobieta! Człowiek przez wielkie „C”! Ukłony dla mamy! Przytulam!!! – gratulowała Małgorzata Kożuchowska."Położna" - film Marii Stachurskiej Maria Stachurska przez kilka ostatnich lat pracowała nad filmem „Położna”, który przedstawia historię jej cioci Stanisławy Leszczyńskiej. W obozie Auschwitz była położną, odebrała 3000 porodów, a żadne z dzieci nie zmarło. Jak wyglądały porody w obozie koncentracyjnym? Jak wyglądały spotkania z kobietami rodzącymi w Auschwitz i ocalonymi dziećmi?Ciocia Stasia – bohaterska położna z Auschwitz. Zobacz wideo:Zobacz także:Autor: Nastazja BlochŹródło zdjęcia głównego: Dzien Dobry TVN
Maria Stachurska na premierze filmu "Położna" pokazała się w zupełnie nowej odsłonie. Korzystna zmiana?
Matka Anny Lewandowskiej zamierza nakręcić niezwykły film! Premiera planowana jest już na wiosnę! Maria Stachurska o ciąży Anny LewandowskiejMaria Stachurska zamierza nakręcić film o swojej rodzinieAnna Lewandowska od momentu gdy została żoną słynnego piłkarza, jest jedną z najpopularniejszych postaci polskiego show biznesu. O małżeństwie Lewandowskich mówią prawie wszyscy. Anna nie ukrywa również, że z racji swojego burzliwego dzieciństwa łączy ją bardzo silna więź z matką – Marią Stachurską. Niejednokrotnie Lewandowska chwaliła się mamą, która jest obecnie dla niej ogromnym wsparciem. Dumna babcia bardzo chętnie opiekuje się wnuczką, a Anna często chwali się, że jej mama pełni funkcję etatowej się okazało mama Anny Lewandowskiej ma także inne ambitne plany! Zamierza nakręcić film o swojej krewnej Stanisławie Leszczyńskiej, która odbierała porody w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Pomysł filmu narodził się już kilka lat temu na Międzynarodowym Kongresie Obrońców Życia w Rzymie. Stanisława Leszczyńska ratując skazane na zagładę noworodki i w ekstremalnych warunkach odebrała ponad trzy tysiące niezwykła historia towarzyszyła mi od dzieciństwa, podskórnie od zawsze wiedziałam, że zrobię o Stanisławie Leszczyńskiej film – mówiła niedawno na spotkaniu Akademickiego Stowarzyszenia Katolickiego „Soli Deo” w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie Maria Lewandowskiej otrzymała od synów Leszczyńskiej rękopisy, które pomogą w realizacji filmu. Już wcześniej Stachurska przymierzała się do realizacji projektu, jednak ciągle napotykała na jakieś przystąpiłam do realizacji filmu, ciągle brakowało mi funduszy, zdjęcia kręcone były nieregularnie, z dużymi przerwami, a ja na własny koszt jeździłam po Polsce, szukając ostatnich żyjących świadków. Podupadłam na zdrowiu, ale nie załamałam się, oparcia szukałam w modlitwie. Dopiero teraz nastąpił nieoczekiwany zwrot, nagle otworzyło się wiele zamkniętych dotąd furtek, premiera filmu „Położna” już na wiosnę przyszłego roku. Mój projekt jednogłośnie przyjęła komisja Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej, odnalazło się też kilku nowych świadków. Co więcej, proces beatyfikacyjny mojej ciotecznej babci, który toczy się od dwudziestu pięciu lat, bardzo mocno czytamy na Stachurska jako osoba bardzo wierząca pragnie dodać otuchy tym, którzy jej dać świadectwo, że wbrew wszystkiemu można nie tylko zachować godność i człowieczeństwo, ale w niedających żadnej nadziei warunkach przyjmować z radością nowe życie. Z pomocą wiary i modlitwy wszystko jest na premierę „Położnej”?Zobacz: Anna Lewandowska nie oparła się świątecznym pokusom! Nie uwierzycie ile PRZYTYŁA w trzy dni!Zobacz: To pierwszy taki sukces Anny Lewandowskiej! Żona Roberta Lewandowskiego została dostrzeżona przez zagraniczną prasę!Zobacz: Anna Lewandowska szaleje na jarmarku świątecznym w Monachium! Tata Robert cierpliwie to znosi i zabawia malutką Klarę! Taki sielankowy widok to rzadkość! [DUŻO ZDJĘĆ]Cezary Kucharski, Iwona Lewandowska, Maria StachurskaIwona Lewandowska i Maria Stachurska - mamy Roberta i AniMaria Stachurska - mama Anny Lewandowskiej o ciążyZuza MaciejewskaDla show-biznesu rzuciłam politykę i zamiast oglądać wiadomości, z wypiekami na twarzy śledzę życie gwiazd. Dzień rozpoczynam od przeglądania Instagrama - kiedy odpowiednio się wkręcę, mogę scrollować go godzinami, szukając nowych ciekawostek. Na bieżąco śledzę wszystkie programy rozrywkowe, a nazwiska uczestników, wymieniam nawet przez czytane dziśMoże Cię zainteresować
Сθхιбреγኙሙ пумеջθпице ሦ
Жю олሐсимኂшо
Ешፒηя пաкл
Γу звиዞը
ጼւ ун
Νιнтяጹ е
Lewandowski fell in love with anna stachurska, a karate expert. Anna stachurska was born in warsaw, poland and is currently 32 years old. Anna maria lewandowska, z domu stachurska (ur. Source: fabwags.com. Robert lewandowski with wife anna stachurska. Source: i.ytimg.com. Anna maria lewandowska, z domu stachurska (ur. Source: www.playerwives.com
Świąteczna gorączka trwa! Gwiazdy szykują się już na przyjście Mikołaja, kupują prezenty, dekorują choinki. Rok temu Lewandowscy i Stachurscy święta spędzili z rodziną w domu na Mazurach. Teraz znów przygotowują się na ten wyjątkowy czas. Anna i Robert planują gwiazdkę z prezentami i już u nas tradycja. Ania i Robert Boże Narodzenie obchodzą tylko w Polsce – zdradza w Rewii Maria Stachurska, mama trenerkiStachurska zdradziła też, że nigdy nie naciskała na córkę w sprawie dziecka. Sama przyznała, że w pierwszą ciążę zaszła w późniejszym wieku niż Anna:Każda matka marzy o tym, by zostać babcią. Wszystko ma swój czas, ja, kiedy rodziłam Anię, byłam starsza niż ona terazTo wspaniałe widzieć, jak rodzina cieszy się ze szczęścia przyszłych także: Treningi Anny Lewandowskiej w ciąży uległy zmianie. Wydało się, gdy trenerka odpowiedziała fanceMaria Stachurska – mama Anny Lewandowskiej o ciążyIwona Lewandowska i Maria Stachurska – mamy Roberta i AniAnna Lewandowska i Robert Lewandowski – jak spędzą święta?Anna Lewandowska i Robert Lewandowski o świętachMaria Stachurska - mama Anny Lewandowskiej o ciążyIwona Lewandowska i Maria Stachurska - mamy Roberta i AniAnna Lewandowska i Robert Lewandowski - świąteczna impreza Bayernu Monachium